Bimber i konopie

Marzec 30, 2017

Z czym kojarzy nam się bimber? Oczywiście z nielegalnym alkoholem a do tego, że owoc zakazany smakuje lepiej nie trzeba nikogo przekonywać. Ludzie zajmujący się sprzedażą i marketingiem znając tą zasadę często oferują produkty mające znamiona takich „owoców zakazanych”. Oczywiście całkowicie legalnych ale otoczonych aureolą tajemniczości, która pozytywnie działa na klientów. Oto kilka przypadków z życia.

W sklepach Lidl można kupić wódkę udającą bimber lub inne pędzone „wynalazki”. Dzięki temu rozwiązaniu klient może poczuć się jak konsument zakazanej wody ognistej i jednocześnie nie obawiać się o efekty zdrowotne.

W sieci Biedronka można było jakiś czas temu kupić zdrową żywność o nazwie „Konopie z otrębami lnianymi”. Wszystko oczywiście w zielonym opakowaniu. W oczywisty sposób nawiązuje to do „tych” konopii, które dla wielu stanowią atrakcyjny towar.

Idąc dalej tym tropem pewna piekarnia ze Swarzędza wypuściła chleb o nazwie „Chleb żytni z ziarnami konopii indyjskiej”. Ten producent poszedł jeszcze dalej w przekazie marketingowym ponieważ na etykiecie chleba umieścił charakterystyczne konopne liście, które wielu kojarzą się tylko z jednym.

Dzięki tym rozwiązaniom klienci zwracają uwagę na tego rodzaju produkty i zapewne wielu z nich odkłada z powrotem na półkę klasyczną Wyborową i chwyta za Bimber Chłopski, żeby sprawdzić jak to smakuje. Albo zapraszają znajomych na imprezę i konspiracyjnym tonem proponują im spróbowanie bimberku – czym zyskują uznanie towarzystwa.

Na koniec dodam tylko, że wszystkie owoce zakazane z jakimi się spotykamy, są z reguły droższe od „normalnych” dlatego cena bimbru z legalnej gorzelni również jest wyższa. Jednak wcale nie dlatego, że trzeba go przemycać podziemnym tunelem do sklepowego magazynu ale po prostu dlatego, że w umysłach klientów nielegalne równa się drogie – nawet jeśli nielegalne występuje w dużym cudzysłowie.

Facebook

Archiwa

Zakaz kopiowania materiałów bez zgody autora © 2017