Mydło i powidło a na końcu sukces
Wpis ten dedykuję tym handlowcom i sprzedawcom, którzy działają na własny rachunek, jako przedsiębiorcy. Bardzo często fiksujemy się na jakimś konkretnym pomyśle sprzedażowym i nie zwracamy uwagi na otoczenie, które czasem podsuwa nam ciekawe pomysły, które mogą zmodyfikować nasze pierwotne założenia. Czasem te pomysły mogą być na tyle ciekawe, że zaczynamy zajmować się zupełnie czymś innym niż początkowo zakładaliśmy – i odnosimy sukces.
Myśl ta przyszła mi do głowy kiedy przeczytałem w książce Setha Godina „Dodatek Gratis”, o słynnej dziś firmie Wrigley. Jej założyciel, William Wrigley początkowo nie zakładał wcale działalności w branży gum do żucia. Jego pierwszym produktem, który sprzedawał było – mydło. Chcąc zachęcić klientów do kupna, dokładał do każdego zakupu torebkę proszku do pieczenia. Z czasem okazało się, że jego klienci są bardziej zainteresowani proszkiem niż mydłem. Wrigley zdecydował zatem porzucić sprzedaż mydła. Postanowił ponowić swój patent na dodatek do zakupionego produktu i do kupowanych u niego proszków do pieczenia, zaczął dodawać darmowe gumy do żucia. Jak to się skończyło – wszyscy wiemy. Wystarczy wejść do pierwszego lepszego sklepu spożywczego i spojrzeć na porozkładane przy kasach rzędy opakowań z gumami do żucia. Kto mógłby przypuszczać, że zaczęło się od sprzedaży mydła?
Przypadek jak ten powyżej wcale nie jest odosobniony. Wiele osób, które dziś uznajemy za ludzi sukcesu miało podobne kariery. Giorgio Armani zaczynał jako dekorator witryn sklepowych. Oprah Winfrey zaczynała jako ekspedientka w sklepie spożywczym a jej pierwsza praca w mediach polegała na czytaniu wiadomości w lokalnej rozgłośni radiowej. George Lucas początkowo był jedynie asystentem nauczyciela uczącym ludzi jak przygotowywać filmy dokumentalne. Michael Dell był asystentem kierownika sali w chińskiej knajpie. Steve Jobs pracował jako pracownik sezonowy w firmie Hewlett-Packard. Przejeżdżając polskimi drogami można często natknąć się na ludzi sprzedających zebrane w lesie grzyby czy jagody. Podobnie zaczynał Charles Schwab, który zbierał po lasach orzechy włoskie, które następnie sprzedawał.
Jak zatem widać warto mieć oczy i uszy otwarte, ponieważ otaczają nas okazje, które tylko czekają, żeby z nich skorzystać. Być może sami staniemy się potentatami w jakiejś dziedzinie sprzedaży lub produkcji dzięki temu, że początkowo planowaliśmy zająć się czymś kompletnie innym. Grunt to nie nakładać sobie klapek na oczy.